Firma Universum solidarnie z jednym ze swoich współpracowników ma zapłacić 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia Andrzejowi Tylmanowi za znieważenia zwłok jego córki.

Chodziło o sprawę z lipca 2016 roku, gdy zostały znalezione zwłoki Ewy Tylman. Dwóch współpracowników firmy Universum przywiozło ciało do zakładu medycyny sądowej i tam robiło sobie zdjęcia ze zwłokami oraz tzw. selfie z ciałem. Obydwaj mężczyźni za ten czyn, w innym procesie zostali skazani na kary 10 tysięcy złotych grzywny.

Ojciec zmarłej Ewy Tylamn domagał się przed sądem cywilnym, 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sąd przyznał Andrzejowi Tylanowi kwotę 30 tysięcy złotych. Pieniądze ma zapłacić firma pogrzebowa Universum oraz jej podwykonawca. Zdaniem sędzi Adrianny Foligowskiej, obie firmy za to, co się stało ponoszą odpowiedzialność. Jak tłumaczyła sędzia, taki wyrok wynika z przepisów stanowiących o ponoszeniu odpowiedzialności za szkody popełnione przez podwładnych. Sędzia nie miała też wątpliwości, że zdecydowanie doszło do naruszenia dóbr osobistych rodziny Ewy Tylman.

Informacja o znieważeniu zwłok była dla ojca Ewy Tylman ogromnym, emocjonalnym ciosem. Był rozgoryczony, że są osoby, które mogą robić selfie z jego zmarłą córką, której ciała szukano osiem miesięcy. Te emocje nie były wyolbrzymione — mówiła sędzia Adrianna Foligowska.

Andrzej Tylman, ojciec Ewy, po wyjściu z sali rozpraw, powiedział, że zasądzona kwota jest symboliczna.

Jest satysfakcja, że Universum odpowiada za to. To Universum niestety karawan przysłało, nie uszanowali zwłok mojego dziecka. Nie życzę nikomu tego, to jest od nowa rozgrzebywanie wszystkiego — powiedział Andrzej Tylman po ogłoszeniu wyroku.

Pełnomocniczka firmy Universum wyszła z sądu, nie rozmawiając z dziennikarzami. Prezes firmy Universum Piotr Szlingiert w rozmowie z Radiem Poznań powiedział, że sąd przyjął karkołomną konstrukcję. – My się generalnie z tym uzasadnieniem nie zgadzamy. Na 99% należy przyjąć, że będziemy apelować.