Były ksiądz podejrzany o molestowanie i gwałcenie ministranta pracuje w poznańskiej kurii, informuje Piotr Żytnicki dziennikarz Gazety Wyborczej. Co ciekawe to właśnie w sprawie byłego duchownego Metropolita Poznański odmawiał współpracy z prokuraturą.

Kilkadziesiąt dni temu prokuratura zarzuciła byłemu już księdzu Krzysztofowi G., że w latach 2001-2013 co najmniej kilkadziesiąt razy wykorzystał seksualnie i zgwałcił Szymona Bączkowskiego z Chodzieży. Jak ustalili śledczy, miał on m.in. wywozić chłopca do lasu, bić go po twarzy i gwałcić.

Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, w październiku 2018 r. księdza Krzysztofa G. usunięto ze stanu duchownego.

Były ksiądz podejrzany o pedofile pracuje w poznańskiej kurii

Jak dowiedział się dziennikarz Gazety Wyborczej, były duchowny jest obecnie zatrudniony jako magazynier w diecezjalnym archiwum akt dawnych.

Rzecznik kurii ks. Macieja Szczepaniaka tłumaczył Wyborczej, że to tymczasowe rozwiązanie, do czasu znalezienia przez G. nowej pracy. Tak nie stało się do dzisiaj, a ks. Szczepaniak stwierdził, że w obecnym miejscu zatrudnienia G. nie ma kontaktu z młodzieżą oraz dziećmi, więc ta praca nie niesie zagrożeń i jest formą społecznej prewencji.

Gdy sprawą zajęła się prokuratura, śledczy chcieli, aby Metropolita Poznański wydał dokumenty dotyczące kościelnego postępowania w tej sprawie. Najpierw abp Gądecki zasłaniał się tajemnicą zawodową. Gdy sąd zwolnieni go z tego poinformował, że dokumenty znajdują się w Watykanie. Prokuratura nie zarządziła jednak przeszukania poznańskiej kurii.