Jesienna aura większości z nas nie napawa dobrym nastrojem. Od zaburzeń nastroju dużo groźniejsza jest jednak – depresja. To stan nieustannego smutku, który trudno zwalczyć. Depresja jest ciągle w Polsce tematem wstydliwym, a być nie powinna. Jest chorobą, którą po prostu się leczy. Przedstawiamy Państwu, krótki i konkretny wywiad, który wyposaży Państwa w najważniejsze informację o depresji.

poznews.pl  Mirosław Marek.

Panie doktorze, usłyszałem kiedyś żartem od pewnej psycholog, że nie ma ludzi normalnych, że są tylko niezdiagnozowani. Czy mógłby się Pan jakoś do tego odnieść. 

*Dr Paweł Wójciak.

Jak w większości żartów także w tym tkwi jakieś odniesienie do rzeczywistości. Oczywiście nie wszyscy zachorujemy psychicznie, ale praktycznie każdy z nas, na którymś etapie naszego życia doświadczyć może większego lub mniejszego kryzysu psychicznego – w tym sensie powyższe powiedzenie zawiera ziarno prawdy.

*P. MM.

A jaka jest kondycja psychiczna Polaków, czy wiemy coś więcej o naszej zbiorowości?

*Dr W.

To smutne, ale nie ma żadnych poważnych badań na temat kondycji psychicznej Polaków. Gdzie indziej prowadzono je w odstępach kilku lub kilkunastoletnich, ale nie w Polsce. Dopiero na przełomie lat 2010/2011, przeprowadzono w naszym kraju pierwsze standaryzowane badanie oceniające epidemiologię zaburzeń psychiatrycznych (tzw. Badanie EZOP). Uzyskane wyniki zostały zestawione z rezultatami pozyskanymi w kilku innych państwach europejskich, i prawdę mówiąc, konkluzje są zaskakujące. Jeżeli skoncentrujemy się na trzech grupach problemów, a mianowicie nadużywaniu alkoholu, narkomanii i depresji (tzw. dużej depresji, o czym później), to  polskie wyniki odbiegają znacząco od europejskich. Na kontynencie alkoholu nadużywa nieco ponad 4% społeczeństwa, a depresję diagnozuje się u niemal 13% populacji. Podczas kiedy w Polsce o depresji można mówić u ok. 3% obywateli, natomiast nadużywanie alkoholu to aż 11%. Trudno jednoznacznie zidentyfikować przyczyny prowadzące do tak znaczących rozbieżności. Autorzy badania zwracają uwagę na doniesienia, w świetle których osoby odmawiające udziału w badaniu są bardziej chore niż te, które się na udział zgadzają. W Polsce zgodę na udzielenie wywiadu udzieliło około 50% pytanych, na Ukrainie przykładowo 78%. Różna może być także subiektywna ocena nasilenia dolegliwości. Interesujące, iż w Polsce , mimo relatywnie niskiego rozpowszechnienia depresji, zaburzenia funkcjonowania prowadzące do niesprawności stwierdzono u prawie 14% uczestników. Natomiast w ośrodkach z relatywnie wysokim poziomem depresji jej wpływ na funkcjonowanie był znacząco mniejszy.

*P. MM.

Proszę, choćby najprościej, zdefiniować depresję.

*Dr W.

Depresja to taki stan chorobowego zaburzenia życia uczuciowego i emocjonalnego, którego podstawowym objawem jest dominujące uczucie smutku, przygnębienia, zniechęcenia, niezdolność do przeżywania radości oraz deficyt energii i aktywności. Biorąc pod uwagę przyczyny depresji, wyróżniamy w klasycznym ujęciu stany depresyjne powodowane różnorodnymi wydarzeniami życiowymi, nazywane depresjami psychogennymi (lub reaktywnymi), stany depresyjne występujące w przebiegu różnych chorób somatycznych, chorób mózgu lub przyjmowania leków, nazywane depresjami somatogennymi oraz tak zwane depresje endogenne, warunkowane przez czynniki genetyczno-metaboliczne, w dużym stopniu niezależne od czynników zewnętrznych (do tej grupy należy tak zwana „Duża depresja”). Co ważne, depresja w różnych swoich formach i postaciach może “trafić” każdego, nie ma swoistych metod zapobiegania, nie wymyśliliśmy – i nic na razie nie wskazuje na to, że wymyślimy – szczepionkę „na depresję”.

*P. MM.

A depresja wieku starczego, czym ona się różni? To istotne, gdyż społeczeństwo się starzeje, przybywa nam osób dotkniętych tym schorzeniem i wciąż nie bardzo wiemy jak sobie z nim radzić.

*Dr W.

Starość, z psychologicznego punktu widzenia, jest bardzo trudnym okresem. Poza ubytkiem sił fizycznych mierzymy się z sytuacją, w której coraz mniej mamy możliwych opcji i wyborów. Dla 80-latka pojęcie przyszłości ma zupełnie inne znaczenia niż dla 20, 30, a nawet 60-latka.

W około często otacza go nieprzyjazne środowisko, brak najbliższych, dzieci, męża, czy żony, kolegów, czy życzliwych sąsiadów lub znajomych. Samotność to przekleństwo i jedno ze źródeł depresji. Brak wsparcia, wyobcowanie, postępujące zaburzenia funkcji poznawczych – bo przecież to także aspekty starości – nie poprawiają funkcjonowania seniorów. Współcześnie obserwowane zmiany modelu społecznego, odejście rodziny wielopokoleniowej, duża mobilność, brak czasu i możliwości celebrowania rocznic i wydarzeń – spychają ludzi starych w samotność. Starość nie była i nie będzie pewnie nigdy modna, ale możemy ją oswoić bliskością i serdecznością.

*P. MM.

A czy w ostatnich latach zmienił się stosunek do chorób i chorych psychicznie?

*Dr W.

Najpierw status quo – poradnie są obecnie pełne. Podobne dane dotyczą oddziałów psychiatrycznych. W ostatnich latach nawet do tysiąca chorych osób rocznie kierowanych było z Poznania do innych ośrodków (Gniezno, Kościan, Międzyrzecz). Do psychiatry skierowania nie potrzeba, jako jednego z nielicznych specjalistów. To słuszne. Tyle, że nie ma sprawnej sieci poradni, tego się nie dorobiliśmy. Opieka ambulatoryjna jest niewydolna, dlatego pełne są szpitalne izby przyjęć i w konsekwencji szpitale psychiatryczne, zarówno oddziały dla dorosłych, jak i dla dzieci i młodzieży. W szczególnie trudnej sytuacji są te ostatnie. Odnosimy wrażenie, iż dzieci cierpiące na zaburzenia psychiczne postrzegane są i traktowane inaczej, niż tak zwana szeroko pojęta pediatria. Nawet tak cenna inicjatywa jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zdążyła przez lata wesprzeć swoimi pieniędzmi praktycznie wszystkie oddziały pediatryczne, ostatnio także ludzi starszych i oddziały geriatryczne, psychiatrię dzieci i młodzieży pomijano, jakby to było passe – być psychicznie chorym lub mówić o tym publicznie. O ile zwykli ludzie oswajają się z cywilizacyjnymi zmianami i powszechnością np. depresji i nie boją się o tym mówić, o tyle decydenci ignorują te choroby i ten temat. Co cieszy, pojawiła się zdecydowanie społeczna akceptacja dla zaburzeń depresyjnych i lękowych. Jednakże obiecywane w Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego – Centra Zdrowia Psychicznego – rodzą się w chaosie i bólach. Wydaje się, iż chorzy psychicznie nie są dla polityków i decydentów grupą „pierwszego wyboru” podczas zabiegania o wsparcie, także wyborcze.

*P. MM.

Świetnie, że poruszył Pan temat dzieci i młodzieży. Dziś definiuje się jednostki chorobowe albo ułomności, których kilkadziesiąt lat temu nie znano. Wiele dzieciaków ma w szkołach kartoteki pełne dysleksji, dysgrafii oraz innych niedoborów, zaś rodzice bardziej koncentrują się na obronie latorośli przed reżimem szkolnym niż na walce z tymi deficytami.

*Dr W.

Zaburzenia psychiczne wieku dziecięcego wynikają z różnych okoliczności: z uwarunkowań biologicznych, z wymagań szybko zmieniającego się świata, z deficytu kompetencji rodzicielskich czy rodziny w ogóle, z braku systemowej opieki nad młodymi ludźmi, również tymi nieprzystosowanymi. Są poprawczaki, ośrodków socjoterapeutycznych z prawdziwego zdarzenia jest mało, w konsekwencji młodzi ludzie z problemami wychowawczymi, adaptacyjnymi, rodzinnymi itp. trafiają do szpitala psychiatrycznego – ostatniego miejsca, w którym powinni się znaleźć. W efekcie szpital psychiatryczny traktowany zaczyna być jako miejsce „naprawy” niesfornego dziecka. Rodzice zmęczeni, zapracowani, słabo znający problemy i potrzeby swojego syna lub córki, często zwlekający z podjęciem ambulatoryjnej diagnostyki i terapii – wybierają często drastyczne środki zaradcze, bo jak inaczej nazwać wzywanie pogotowia ratunkowego z policją do awantury z udziałem 6-latka ? Jak ocenić sytuację, w której policja przywozi do szpitalnej izby przyjęć 16 latka, który po kłótni z rodzicami wytłukł w domu talerze, a w trakcie rozmowy z psychiatrą chłopak mówi – dobrze, że wezwali policję, ten policjant co przyjechał był pierwszą osobą która od dawna ze mną sensownie porozmawiała. O czym to świadczy – o ogromnych problemach w funkcjonowaniu rodzin jako środowiska wychowawczego, a także o tendencji do przerzucania problemów z młodzieżą z wnętrza rodziny na zewnątrz, na lekarzy, policjantów, nauczycieli. Dla 12 czy 15-latka proste rzeczy urastają do ogromnych rozmiarów, pryszcz może być traktowany jak koniec świata, zła opinia na Facebooku gorsza jest od złamanej nogi. Ułudnej porady i wsparcia szuka się w świecie mediów społecznościowych. Brakuje międzyludzkiej relacji, zwykłej, prostej, codziennej.

*P.MM.

A czy w kontekście chorób psychicznych możemy mówić o przemocy?

*Dr W.

Oczywiście, tyle że o chorych jako ofiarach. Z żadnych statystyk nie wynika, aby chorzy psychicznie popełniali częściej przestępstwa niż pozostałe grupy społeczne. Kiedy w rodzinie, wśród bliskich nastąpi odpowiednio szybka reakcja na symptomy choroby psychicznej, np. schizofrenii, to współczesna psychiatria pozwala w większości przypadków zapobiec rozwojowi zachowań nieakceptowanych społecznie lub niebezpiecznych. Natomiast bardzo często osoby chore są ofiarami, choćby wtedy, kiedy rodzina nie odbiera chorego ze szpitala. Na psychiatrii to nie jest jeszcze zbyt częste, ale już na oddziałach internistycznych tak. Starych, schorowanych ludzi „zapomina się odebrać”, żeby wyjechać na urlop, zaoszczędzić pieniądze itp. Te zjawiska są zauważalne. Noszą one wszelkie znamiona przemocy.

*P. MM.

Czy zechciałby Pan zakończyć tę rozmowę jakimś przesłaniem, receptą, która mogłaby nam pozwolić żyć lepiej i była puentą Pana doświadczenia zawodowego?

*Dr W.

Tak. Kochajmy się i szanujmy. Pozytywne emocje poprawiają nasze relacje ze światem.

*P. MM.

Dziękuję w imieniu Poznews, podcinając gałąź na której Pan siedzi – czyli życząc Polakom jak najwięcej zdrowia w ogóle, a psychicznego w szczególności.

*Dr W.

Dziękuję bardzo i przyjmuję te życzenia z radością, w trosce o dobro nas wszystkich.

***Od redakcji. Doktor Wójciak wspomniał o dziwnej anatemie psychiatrii i psychiatrów.  Za przykład podał Głos Wielkopolski i ankietę ,w której czytelnicy głosują na swego ulubionego lekarza. Są wszelkie specjalności, ale nie psychiatria. Dlaczego ? Czyżby jednak nadal wypierano choroby psychiczne jako tabu ?

 

poznews.pl – Mirosław Marek, historyk, dziennikarz

Dr n. med. Paweł Wójciak, specjalista psychiatra zatrudniony w Klinice Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, nauczyciel akademicki, autor i współautor ponad 30 publikacji w czasopismach polskich i zagranicznych.

 

kontakt