Lech Poznań wygrał u siebie 4-0 z Wisłą Płock. Dla podopiecznych Dariusza Żurawia dwukrotnie do siatki trafił Christian Gytkjaer a po golu zdobyli Darko Jevtić z rzutu karnego i Kamil Jóźwiak.

“Takiego Lecha chcemy oglądać” — mówili po meczu kibice, którzy wychodzili ze stadionu. I rzeczywiście tak jak wygrana robi wrażenie, tak wrażenie zrobiło także to, jak Lech zagrał. Pewny siebie, dobrze rozgrywający piłkę, grający skrzydłami i do tego strzelający bramki. Na koniec można tylko dodać, że dwie ostatnie bramki padły, gdy Kolejorz grał już w dziesiątkę, bo za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Djordje Crnomarković.

– To był udany wieczór. Mecz dobrze się rozpoczął, szybko zdobyliśmy gola. Później były różne momenty, a Wisła miała swoje okazje. W drugiej połowie za bardzo się cofnęliśmy. Wisła próbowała to wykorzystać. Gdyby strzał Furmana dał gola, to mogłoby zakończyć się to różnie. Potem przejęliśmy kontrolę, strzeliliśmy 2 gole i momentami naprawdę nieźle graliśmy w piłkę — powiedział po meczu Dariusz Żuraw, trener Lech Poznań.

Niestety boisko w pierwszej połowie z powodu kontuzji musiał opuścić Tymoteusz Klupś. Skręcił staw skokowy. Na razie nie wiadomo jak długo będzie musiał pauzować.

Po dwóch meczach nowego sezonu Kolejorz ma na swoim koncie 4 punkty. Kolejny mecz w przyszłą sobotę w Łodzi z ŁKS-em.