Michał Rosiak mógł pójść ścieżką rowerową za przystankiem autobusowym na Szelągowskiej a potem wejść lub wpaść do rzeki – donosi poznańska Gazeta Wyborcza.

Pies tropiący miał podjąć zapach z ubrań Michała Rosiaka, zabranych z jego domu przez policję. Jak informuje poznańska Gazeta Wyborcza, pies miał pójść tropem ścieżką rowerową wzdłuż ul. Szelągowskiej. Następnie trop urywa się blisko rzeki. Rosiak mógł do niej wejść lub wpaść.

Poszukiwania płetwonurków nie przyniosły jeszcze żadnego rezultatu, ale zimowe poszukiwania w rzece, zawsze trwają dłużej.