Przed sądem okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces dwóch byłych ochroniarzy Elektromisu. Oskarżeni są o porwanie, pobicie i pomoc w zamordowaniu Jarosława Ziętary.

Zdaniem prokuratury dziennikarz Jarosław Ziętara, został porwany przez trzech byłych ochroniarzy z Elektromisu. Jeden z nich już nie żyje. Dwóch kolejnych zasiadło we wtorek na ławie oskarżonych. Mirosław R. pseudonim Ryba i Dariusz L. pseudonim Lala, oskarżeni są o porwanie, pobicie i pomoc w zamordowaniu Jarosława Ziętary. To już drugi proces w tej sprawie. O podżeganie do zabójstwa reportera Gazety Poznańskiej oskarżony jest były senator Aleksander Gawronik. To właśnie on miał nakłonić byłych ochroniarzy o porwanie i pobicie dziennikarza.

“Ryba” i “Lala”, do winy się nie przyznają. Zapewniają, że Ziętary nigdy nawet nie widzieli. Przed sądem złożyli dziś wyjaśnienia.

Mirosław R. składając wyjaśnienia przed sądem, stwierdził, że dokładnie pamięta, to co robił o 8:00 rano 1 września 1992 roku w dzień, kiedy zaginął Jarosław Ziętara. Jak zeznał ” tego dnia o 8:00 rano na osiedlu Łokieta odprowadzał swojego syna na rozpoczęcie roku szkolnego” .

Dariusz L. przekonywał przed sądem, – że gdyby w Elektromisie nakazano mi czynność niezgodną z prawem, byłby to ostatni dzień mojej pracy. Na szczęście nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją – mówił “Lala”.

Oskarżeni nie chcieli jednak odpowiadać na pytania składu sędziowskiego, prokuratora oraz brata dziennikarza, który w procesie jest oskarżycielem posiłkowym. Były oficer UOP, który jest kluczowym świadkiem prokuratury, ma złożyć zeznania na kolejnej rozprawie. Zaplanowano ją na 8 lutego.

DÓŁ ART