Nie obowiązuje już zakaz kąpieli nad jeziorem Strzeszyńskim i nad Rusałką. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny ocenił wodę na kąpieliskach jako przydatną do kąpieli. Wcześniej pracownicy stwierdzili, że w wodzie są sinice. Ich opinię podważyła mikrobiolog z UAM, która przebadała wodę pod mikroskopem i okazało się, że jeziorze na powierzchni pływają zielenice, które są niegroźne dla człowieka.

Pracownicy Sanepidu kilka dni temu sprawdzali jakoś wody w jeziorze Strzeszyńskim i nad Rusałką. Zrobili to w sposób wizualny. Taka weryfikacja jest zgodna z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia z 2019 roku. “Jeśli na wodzie unoszą się kożuch, piana, są smugi, to stwierdzany jest zakwit sinic. I tak właśnie – jak twierdzi rzeczniczka Sanepidu Cyryla Staszewska – było tym razem”.

Wodę przebadała także – tym razem jednak pod mikroskopem – prof. Elżbietę Szeląg-Wasielewską z Zakładu Ochrony Wód UAM. Zrobiła to w dzień, kiedy zamknięto jezioro Strzeszyńskie i Rusałkę dla kąpieli. Po badaniach stwierdziła, że sinice stanowią jedynie 15 proc. organizmów, które w jeziorze się znajdują. Jasnozielone, wolno pływające organizmy obok kąpieliska, to zdaniem profesor dwa rodzaje zielenicy. Zielenice to z kolei rośliny, które nie są toksyczne.

Gdy o sprawie napisały poznańskie media, we wtorek nad Rusałką pojawili się znów pracownicy Sanepidu z powiatowej, jak i wojewódzkiej stacji oraz przedstawiciele Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji. Stwierdzili, że sinic już nie ma i kąpielisko może być otwarte.

Po całym zamieszaniu zapadła decyzja, by pracownicy Sanepidu konsultowali się z mikrobiologami z UAM, jeśli nie będą pewni, czy faktycznie w jeziorze zakwitły sinice. Jak dodała rzeczniczka powiatowego Sanepidu “prawdopodobnie taka współpraca na stałe z mikrobiologami z UAM rozpocznie się od przyszłego roku”.

Zakaz wchodzenia do wody obowiązuje wciąż nad jeziorem Maltańskim.