Warta Poznań w końcu wygrała swój pierwszy mecz w Ekstraklasie. Na wyjeździe pokonała Wisłę Płock 3:1. 

Pierwszą bramkę dla Warty Poznań w Ekstraklasie zdobył młodziutki Aleks Ławniczak. Później do siatki Wisły Płock trafiali jeszcze Bartosz Kieliba oraz Łukasz Trałka.

Bramka dla Wisły była dość przypadkowa, bo piłka otarła się o Aleksa Ławniczaka i zmyliła bramkarza Adriana Lisa i gol dla gospodarzy został uznany za samobójczy.

Po ostatnich wynikach i grze Wisły Płock, szczególnie po zwycięstwie w Krakowie, wiedzieliśmy, że musimy bardzo solidnie odrobić pracę domową i przygotować się do tego meczu pod każdym względem. Zarówno jeśli chodzi o obronę, jak i stałe fragmenty gry, bo wiedzieliśmy, że to groźna broń rywala. Mieliśmy też swój plan na ten mecz i realizowaliśmy go do samego końca, mimo, że to był skrócony mikrocykl, bo mieliśmy tylko 4 dni przygotowań do tego występu. Zespół uwierzył w słowa sztabu trenerskiego, bo powtarzaliśmy, że jedna zdobyta bramka rozwiąże ten worek z golami. Dzisiaj strzeliliśmy trzy i cieszymy się ogromnie. 25 września pozostanie na bardzo długo w naszej pamięci i przejdzie do historii jako dzień, w którym odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo po powrocie do Ekstraklasy. Teraz będziemy z większą radością przygotowywali się do kolejnego meczu. Wcześniej nie graliśmy źle, ale brakowało nam punktów, więc było trochę smutniej. Na koniec pozwolę sobie na trochę prywaty. Dzisiaj dostałem od chłopaków niesamowity prezent – była to kołyska z okazji narodzin mojej córki. Dziękuję, panowie, jesteście niesamowici – powiedział po meczu Piotr Tworek, trener Warty Poznań.

Dzięki wygranej Warta awansowała na 11. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Po pięciu kolejkach Zieloni mają na koncie cztery punkty.