Dziecko w samej piżamie na dworze – to efekt skrajnej nieodpowiedzialności pijanego wujka. Gdyby nie natychmiastowa reakcja przypadkowego przechodnia oraz strażników miejskich, mogło dojść do tragedii.

Siedmiolatka o poranku na Jeżycach w samej piżamie zauważył przejeżdżający tamtędy patrol straży miejskiej.

– Zziębnięty chłopiec w samej piżamie bezradnie próbował dostać się do domu. Nie znał kodu wejściowego, nie miał klucza od drzwi, a na dzwonek do mieszkania nikt nie reagował. Wspólnie ze zgłaszającym szybko umieściliśmy dziecko w samochodzie. – tak zdarzenia relacjonują strażnicy miejscy.

Ponieważ interwencja dotyczyła osoby nieletniej na miejsce zostali wezwani policjanci. Wspólnie ze strażnikami poszli do domu, do którego chciał wejść chłopiec. Drzwi otworzył przypadkowy lokator, jednak drzwi wejściowe do mieszkania były zamknięte, i nikt ich nie otwierał.

Z relacji chłopca wynikało, że w mieszkaniu jest wujek, który wysłał go z pustą butelką do śmietnika. Po długim czasie drzwi otworzył mężczyzna, który wcześniej pił alkohol, a po wyjściu chłopca prawdopodobnie zasnął.

Mężczyzna, do wytrzeźwienia, został umieszczony w Ośrodku dla Osób Nietrzeźwych, a chłopcem zaopiekowała się jego babcia. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja.

DÓŁ ART