Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji prosi rząd o pomoc policji. Restrykcje, które wprowadziła władza, związane z maksymalną liczbą klientów w sklepie – mogą zdaniem handlowców – prowadzić do agresywnych zachowań klientów, którzy będą musieli długo czekać przed sklepami.

Na handel spadnie odium społeczne z powodu stosowania się do powyższych obostrzeń – przekonuje Organizacja Handlu i Dystrybucji

Handlowcy obawiają się długich kolejek, które będą skutkiem nowych restrykcji. W długich kolejkach natomiast klienci mogą stawać się agresywni i tu – zdaniem przedsiębiorców – pomóc mogłaby policja. O jej obecność przed dużymi sklepami handlowcy teraz proszą.

Organizacja zrzeszająca handlowców publikuje też listę swoich postulatów:

  • Limit klientów: w placówce handlowej o powierzchni do 100 m2 – 3 osoby na jedno stanowisko kasowe, a w placówkach powyżej 100 m2 – 1 osoba na minimum 15 m2;
  • Możliwość odbioru zakupów online w placówce handlowej przez cały tydzień, z weekendem włącznie;
  • Rezygnacja z zakazu działalności dla marketów budowalnych w soboty i niedziele, jako nieuzasadnionego, z uwagi na fakt, że zakupy tam dokonywane są niezbędne w sytuacjach awarii sanitariatów czy kranów;
  • Zakupy dla seniorów – pierwsze dwie godziny po otwarciu sklepu;
  • Zapewnienie przez rząd nieprzerwanych dostaw środków ochrony osobistej dla konsumentów, w postaci jednorazowych rękawiczek, masek, płynu do dezynfekcji, w cenach nieodbiegających od rynkowych – obecnie są one niedostępne na rynku. Rękawiczki jednorazowe dla klientów powinny być wprowadzone jako alternatywa dla żeli antybakteryjnych, nie zaś jako wymóg. W przypadku niedoborów jednorazowych rękawiczek możliwość zamiennego stosowania małych, plastikowych torebek.

Według nowych ustaleń – w sklepie mogą przebywać trzy osoby na każdą otwartą kasę. Oznacza to, że w dyskoncie, w którym jest otwartych pięć kas będzie mogło w tym samym czasie być jedynie 15 osób.

Restrykcje mają potrwać do połowy kwietnia. Nie wiadomo, czy zostaną przedłużone. Będzie to zależeć od rozwoju epidemii w Polsce.

Rząd nie odpowiedział jeszcze na apel handlowców. Decyzja, czy policja będzie pilnować sklepów – nie zapadła.