Lech Poznań nie stworzył sobie żadnej dogodnej sytuacji bramkowej w meczu z KRC Genk. Przegrał 0:2 i przed rewanżem za tydzień u siebie jest w bardzo trudniej sytuacji. 

W pierwszej połowie Belgowie stworzyli sobie zdecydowanie więcej okazji bramkowych. Zaczęło się od 5 minuty kiedy to po kilku podaniach Trossard uderzył bez przyjęcia i trafił w stojącego na linii bramkowej Vernona De Marco. Później więcej okazji do zdobycia bramki mieli gospodarze . Lechici dość grali niemrawo i nie potrafili zagrozić bramkarzowi Genk. Tuż przed przerwą gospodarze objęli prowadzenie. Rusłan Malinowśkyj otrzymał piłkę po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, wbiegł w “szesnastkę”, minął Tomasza Cywkę i bardzo mocnym uderzeniem nie dał szans Buriciowi.

Druga połowa to dominacja KRC Genk. W 56. minucie było już 2-0 dla Genku, a prowadzenie podwyższył strzałem głową Samatta. Lecha przed utratą kolejnych goli ratował – grający dziś dobry mecz-  Jasmin Burić albo słupki i poprzeczki, które ostrzeliwane były przez belgijskich piłkarzy.

Genk wygrał zasłużenie 2:0. Rewanż III rundy eliminacji LE za tydzień przy Bułgarskiej o godz 20:15. Kolejorz jest w bardzo trudniej sytuacji. Bo żeby awansować do IV rundy musi strzelić 3 bramki i nie stracić żadnego gola.

 

kontakt