Czarny dym nad północną częścią Poznania widać było z kilku kilometrów. Palił się las u zbiegu ulic Umultowskiej i Krygowskiego. W tym miejscu było koczowisko bezdomnego. Na szczęście mężczyźnie nic się nie stało. 

Ogień zauważyli strażnicy miejscy około godz. 11:30. To oni wezwali straż pożarną. Strażacy musieli ugasić ogień, który opanował koczowisko oraz część drzew. Straż miejska natomiast zaczęła poszukiwania bezdomnego. Istniało podejrzenie, że mógł stać się ofiarą pożaru.

– udało się sprawdzić teren koczowiska i okazało się, że mężczyzny nie ma na miejscu. Pożar gasiły dwie jednostki PSP. W płonącym lesie słychać było wybuch butli gazowej — poinformowała straż miejska na swoim fejsbukowym profilu.

Cała akcja gaszenia trwała około godziny. Bezdomny mężczyzna nie ucierpiał w pożarze. Przyczynę jego powstania będą wyjaśniać strażacy. Nie wykluczone, że doszło do zaprószenia ognia.