Lech Poznań przegrał z Benficą Lizbona w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Europy 2:4. Mecz mógł się jednak podobać, bo Kolejorz grał jak równy z równym. 

Kolejorz dwukrotnie odrabiał straty i doprowadzał do remisu, ale ostatecznie wicemistrz Portugalii okazał się za silny. Sam mecz mógł się jednak podobać a wysokie zwycięstwo Benfiki Lizbona nie oddaje tego, co działo się na boisku. Kolejorz po raz kolejny bowiem w trwającej edycji Ligi Europy postawił na ofensywę i nawet na tle tak wymagającego przeciwnika musiał się podobać. Niestety mimo dobrej gry przegrał 2:4.

źródło: lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Hattrickiem popisał się Urugwajczyk Darwin Nunez, z rzutu karnego trafił także Portugalczyk Pizzi. Oba gole dla Kolejorza zdobył Mikael Ishak.

– Niestety rozpoczęliśmy naszą przygodę w Lidze Europy od porażki, ale myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz. Bramki, które zdobywała Benfica po naprawdę dobrych akcjach, widać było ogromne umiejętności portugalskich piłkarzy. My też mieliśmy swoje sytuacje, strzeliliśmy dwa gole, mieliśmy jeszcze kilka innych okazji. Grając z takim przeciwnikiem, mieć posiadanie piłki prawie 50 na 50 procent, stworzyć więcej sytuacji niż tak klasowy zespół, to pomimo porażki, możemy być podbudowani naszym występem i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jeśli dalej pójdziemy w tym kierunku, to do dobrej gry dołożymy punkty oraz zwycięstwa. Jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy. Był nawet taki moment, że zamknęliśmy Benfikę w jej polu karnym. Myślę, że niejednemu zespołowi to się nie uda — powiedział po meczu trener Kolejorza, Dariusz Żuraw.

Kolejny mecz Lech Poznań zagra na wyjeździe 29 października z Glasgow Rangers